Kasowanie błędów na odpalonym silniku zwykle nie ma sensu, a kasowanie podczas jazdy jest po prostu niebezpieczne. Standardowo robi się to na stojącym aucie, z włączonym zapłonem, po wcześniejszym odczycie kodów. Skasowanie samego komunikatu nie usuwa przyczyny, więc jeśli powód był realny, kontrolka wróci.
Letnie pytania są zawsze podobne: „da się skasować błąd telefonem w czasie jazdy?”, „czy mogę wyczyścić kontrolkę na postoju z włączonym silnikiem?”. Kierowcy chcą pozbyć się lampki przed urlopem lub przed wizytą u rodziny. Rozumiem to, ale powiem wprost, co z tego wynika.
Czy kasowanie błędów na odpalonym silniku ma sens
W większości aut procedura kasowania zapisanych kodów zakłada włączony zapłon i wyłączony silnik. Powód jest prosty: gdy silnik pracuje, sterowniki ciągle zapisują i odświeżają dane, a komunikacja z komputerem jest zajęta. W części aut kasowanie na pracującym silniku po prostu się nie powiedzie. W innych kod zniknie, a po chwili wróci, bo układ znowu wykryje to samo.
Dlatego odpowiedź brzmi: nie, nie jest to dobry sposób. Jeśli chcesz skasować błąd, zrób to po odczycie, w spokojnych warunkach, bez pośpiechu.
Kasowanie błędów podczas jazdy: czemu nie
Z jazdą jest jeszcze gorzej. To nie tylko kwestia skuteczności:
- Bezpieczeństwo. Obsługa telefonu i aplikacji przy kierownicy odciąga uwagę od drogi.
- Niepewny skutek. Skasowanie kodu w ruchu nie mówi nic o tym, czy usterka została opanowana. Możesz zyskać tylko pozorny spokój.
- Utrata informacji. Razem z kodem znikają często dane zapisane w chwili wystąpienia błędu, a to one pomagają ustalić przyczynę.
Jeśli kontrolka przeszkadza w trasie, zjedź na parking i potraktuj to jako sygnał do odczytu. Komunikat zgaśnie najlepiej wtedy, gdy zniknie jego przyczyna, a nie gdy ukryjesz go przyciskiem.
Dlaczego najpierw robi się odczyt
W kasowaniu błędów w Pobiedziskach zawsze zaczynam od odczytu. Powody:
- Odczyt pokazuje przyczynę zgłoszenia, a skasowanie jej nie usuwa.
- Zapis błędu pomaga, gdy kontrolka wraca: widać, że to nie przypadek, tylko wzór.
- Po skasowaniu wracają do zera niektóre wskaźniki gotowości układów. Dlatego nie skasuj błędu tuż przed przeglądem, bo auto może nie być gotowe do badania. Szerzej o tym piszę w tekście o kontrolce check engine a przeglądzie technicznym.
- Odczyt daje wybór. Dopiero z kodami w ręku wiesz, czy przyczyna wymaga uwagi, czy możesz spokojnie jechać dalej.
Zaznaczam: diagnostykę i kasowanie wykonuję, ale usterek nie naprawiam. Dostajesz informację, co zapisał komputer, i decyzję, co dalej, podejmujesz Ty.
Typowe pomyłki kierowców w wakacje
Z rozmów przy warsztacie wynika, że w lipcu powtarzają się trzy scenariusze:
- „Skasuję przed wyjazdem, żeby nie świeciło.” Skasowanie przed trasą sprawia, że w razie powrotu kontrolki nie wiesz, co ją zapaliło wcześniej.
- „Wyczyszczę aplikacją na postoju z włączonym silnikiem.” Część skanerów w takiej sytuacji nie połączy się ze sterownikiem albo skasuje tylko część danych, a potem wszystko wraca.
- „Jak zgaśnie sama, to znaczy, że po sprawie.” Nie zawsze. Lampka potrafi zgasnąć po kilku poprawnych cyklach jazdy, a zapis w pamięci zostaje.
Jeśli rozpoznajesz siebie w którymś punkcie, nic się nie stało. Wystarczy, że kolejny krok zrobisz w odpowiedniej kolejności: najpierw odczyt, potem decyzja.
Kiedy kasowanie błędu ma sens
Są sytuacje, w których skasowanie jest rozsądne, ale tylko po odczycie:
- Błąd jednorazowy po zdarzeniu losowym, np. po odłączeniu akumulatora czy zbyt niskim napięciu, gdy po odczycie widać, że przyczyna ustąpiła.
- Po ustaleniu przyczyny, gdy wiesz już, co spowodowało zapis, i chcesz zobaczyć, czy kontrolka wróci.
- Przed zaplanowanym przeglądem, ale po odczycie i po upewnieniu się, że nic poważnego się nie dzieje.
W każdym z tych przypadków decyzja zapada po obejrzeniu kodów, nie przed. Więcej o różnicy między prostym skanerem a odczytem w warsztacie pisałem w tekście kasowanie błędów interfejsem.
Co zrobić, jeśli kontrolka wraca po skasowaniu
Jeśli po skasowaniu błędu lampka zapala się ponownie po jednym albo kilku cyklach jazdy, to najlepszy dowód, że komputer nadal widzi problem. Wtedy nie powtarzaj kasowania, tylko zapisz, w jakich warunkach kontrolka wraca (zimny silnik, jazda w mieście, trasa, upał), i zrób odczyt. Takie informacje przydadzą się osobie, która zajmie się naprawą.
Przy wizycie warto mieć przy sobie:
- Opis, kiedy kontrolka się zapala: na zimnym czy ciepłym silniku, w mieście czy w trasie.
- Informację, czy ktoś już kasował błąd, i kiedy to było.
- Dane auta: markę, model, rok i rodzaj silnika, żeby odczyt był przypisany do właściwego sterownika.
- Wcześniejszy telefon, żebyśmy uzgodnili termin i zakres przed Twoim przyjazdem.
Dojazd do warsztatu
Malina Garage jest przy ul. Bolesława Chrobrego 5 w Pobiedziskach, wjazd od ul. Kostrzyńskiej. Pracujemy od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00–16:00 i w soboty 10:00–14:00. Przyjeżdżają do nas kierowcy z Pobiedzisk, Jerzykowa, Biskupic, Kostrzyna Wielkopolskiego i Iwna.
Najczęstsze pytania
Czy można skasować błąd w trakcie jazdy? Technicznie niektóre aplikacje to umożliwiają, ale to zły pomysł: odciąga uwagę od drogi i niczego nie naprawia. Skasowanie robi się na postoju, po odczycie.
Dlaczego najpierw robi się odczyt? Bo kod błędu mówi, co i gdzie zgłosiło usterkę. Po skasowaniu tracisz tę wskazówkę, a przyczyna zostaje.
Czy na odpalonym silniku kasowanie zawsze zadziała? Nie. Standardowo kasuje się błędy przy włączonym zapłonie i wyłączonym silniku. W wielu autach kasowanie na pracującym silniku się nie powiedzie albo kod szybko wróci.
Kasowanie błędów w Pobiedziskach po odczycie
Jeśli kontrolka Cię męczy, nie walcz z nią w trasie. Zadzwoń pod 725 809 940 i umów odczyt, a w razie potrzeby kasowanie błędów po odczycie. Więcej o nas na stronie Malina Garage. Do zobaczenia przy Chrobrego 5.
Marcin, Malina Garage
